piątek, 27 września 2013

Prolog

Bella usiadła obok mnie na ławce. 
-Mamo, kto jest moim ojcem?- zapytała cicho. Popatrzyłam na nią. Zapomniałam jak miał na imię młody, przystojny chłopak. 
-Leon. Leon Verdas.- powiedziałam po chwili namysłu. 
-Leon Verdas? Ten słynny muzyk?- spytała zdziwiona. 
-Tak.- odpowiedziałam.- Byłam wtedy młoda i głupia. Chodziłam z nim do studia. Byłam primadonną. Jak się zmieniłam, zaczęliśmy się spotykać. Potem spędziliśmy razem wakacje, aż tu nagle, jestem z tobą w ciąży.- mówiłam. Przytuliłyśmy się. Wróciłyśmy do domu. Nasza villa była największa na osiedlu. Czasem myślę, że jest za duża na nas dwie. Sprawdziłam pocztę e-mail. Wszędzie prośby o autografy, spotkania itp. Jutro wyjeżdżam do mojego miejsca urodzenia, Buenos Aires. Spakowałam swoje rzeczy, po czym powiedziałam by 10 latka zrobiła to samo. Zasnęłyśmy. Następnego dnia pojechałyśmy na lotnisko. Siedziałyśmy razem w samolocie. Bella robiła coś na tablecie, a ja zasnęłam. Obudziłam się po dwóch godzinach. Kiedy wylądowaliśmy, na lotnisku zobaczyłam starą znajomą, Naty.
-Ludmiła!- machała mi, gdy wychodziłam z samolotu. 
-Naty!- przytuliłyśmy się. 
-Co u ciebie? Jak kariera aktorki?- pytała wesoła.
-Dobrze, chciałabym ci kogoś przedstawić, to moja córka Bella.- powiedziałam.
-Córka Leona? Cześć!- przywitała się z moją córeczką.- Piękna.- powiedziała.
-A co u ciebie?- spytałam.
-Opowiem ci wszystko w drodze do mojego domu. 


Jak się podoba prolog? Krótki, wiem. Jakieś pomysły? ;)